Skip to content
Menu

Książka, która koi duszę i zostaje w sercu na długo

Wiedziałam, że wsiąknę w tą książkę jeszcze zanim przeczytałam pierwsze słowa. Melissa ma ogromny dar do kreowania barwnych opisów, które w głowie tworzą przepiękne, plastyczne obrazy. Autorka skupiła się w tej książce na opisie żałoby i jej przeżywaniu, pokazaniu procesu powolnego umierania za życia, bo odszedł ktoś dla nas najważniejszy.

Amande, nasza bohaterka, wyłącza się z życia na rok, porzuca stare życie, nie jest w stanie żyć poprzednim życiem. Sama nie wie już kim jest, co zrobić i jak w ogóle dalej funkcjonować po takiej tragedii. Historia Amande pokazuje, że jeszcze się da, jeszcze można walczyć, przetrwać, choć są chwile, kiedy nie można wstać z łóżka, świat nie jest zbyt interesujący, to jednak wola życia tli się w każdym z nas.

Całą książkę niemal czułam, że jestem w tym starym domu razem z Amande i wspólnie odkrywamy kolejne zapiski z kalendarzy poprzedniej właścicielki domu, zajmujemy się ogrodem i przywracamy go do życia. Ale nie tylko ogród… Amande i resztę rodziny również.

Historia pełna bólu, ale i cichej nadziei

Bohaterka szuka sobie non stop zajęcia, aby mieć cel – zrobić świeczki, smażyć jabłka, wyplewić ogród… Mimo niechęci, wpuszcza do swojego życia radość w postaci roślin, zwierząt, a także ludzi. Uświadamia sobie, ile tak naprawdę ma i że ten dom uleczył nie tylko ją (historia lubi się powtarzać).

Z całego serca polecam tę książkę. Przeczytałam ją w dwa dni, nie mogłam się oderwać. W porównaniu do „Cały ten błękit” (uwielbiam! ) jest krótsza i ma mniej opisów, jeśli kogoś to odstraszyło w pierwszej książce. Ta autorka porusza we mnie mnóstwo uczuć, wzbudza przeróżne emocje, wchodzę w bohaterów i ich historie całą sobą, a one tkwią we mnie, w mojej głowie i często do nich wracam. Nie przeszkadza mi brak wartkiej akcji, to są spokojne powieści, które przynoszą duszy ukojenie.

Melissa da Costa, Co przyniesie jutro, powieść, literatura obyczajowa, da Costa Co przyniesie jutro, wydawnictwo Znak, Znak Literanova

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *